niedziela, 19 kwietnia 2015

Od Zero CD Este

-Przestaniesz w końcu mnie obserwować?-Zapytałam.
-J-ja nie wiem o czym ty mówisz...-Udawała głupią. Przez wszystkie lekcje byłam uważna obserwując co się wokół mnie dzieje. Zanotowałam w głowie wszystko, co działo się dzisiaj w klasach. Również wzrok Este spoglądający na mnie ukradkiem.
-Przestań udawać idiotkę...dlaczego mnie obserwujesz?
-J-ja...
<Dlaczego, Este?>

Od Este CD Zero

Zdziwiło mnie zachowanie dziewczyny. Była tak jakby...tajemnicza? Roztaczała wokół siebie dziwną aurę. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Siedziałam tak jeszcze do końca przerwy i ruszyłam na lekcje.
Po kolejnym męczącym dniu w szkole, poszłam do domu i padłam na łóżko.-Hmmm...śmieszna dziewczyna.-Uśmiechnęłam się do siebie.-Ciekawe, czy na prawdę ma taką cerę, czy to makijaż...zaintrygowała mnie...i jeszcze to imię...może ma jakiś związek z moim ojcem? Ale...hum...jest człowiekiem...a może skłamała? Ma ostre zęby...na oko. Jutro z nią pogadam. Spróbuję się z nią zaprzyjaźnić.
Następnego dnia, odnalazłam Zero. Okazało się, że kilka lekcji mamy w tej samej klasie, więc bez wahania zaproponowałam jej siedzenie razem. Bez entuzjazmu rzuciła "jak chcesz" i padła na krzesło. Usiadłam obok niej i przypatrywałam jej się ukradkiem. Zazwyczaj nie słuchała na lekcjach, tylko bawiła się czymś lub spała. Nie zwracała na mnie uwagi, więc mogłam obserwować jej ruchy i twarz. To...nie wyglądało na makijaż. Raczej jak prawdziwe plamy skórne. Jednak nie wyglądała też na chorą. Dziwne. Zauważyłam też, że nie mogę czytać jej w myślach. Kiedy próbuję, słyszę straszny mętlik podobny do odgłosów wydawanych przez zepsute radio. W końcu Zero się odezwała:
<Co powiedziałaś Zero?>

wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Zero

-Hum jest tu tak jakby...wesoło? Bleeeee.-Powiedziałam oglądając moją nową szkołę. Poszłam do swojego mieszkania i rozejrzałam się po nim. Kolorowo...dobrze, że słabo widzę kolory. Zeszłam na dół. Zastałam tam jakiegoś dziwnego chłopaka. Był uroczo uśmiechnięty...zaraz się porzygam. Wręczył mi czerwoną różę i powiedział, że wita w szkole. Spojrzałam na kwiatka, później na niego. Rzuciłam chwasta na ziemię mówiąc:
-Nie-na-widzę-Stanęłam na kwiecie stopą i zaczęłam nią kręcić.-Czer-wo-ne-go.-Spojrzałam na zbitego z tropu chłopaka i wyminęłam go. Poszłam się przejść. Po jakimś czasie jednak usiadłam na trawie i dałam promykom słońca ogrzewać moją białą skórę. Nawet "skamieniałe serca" lubią czasami promienie słońca. Po chwili jednak poczułam, że nie siedzę tu sama. Ktoś się do mnie dosiadł. Lekko zdenerwowana wścibskością ludzką, powoli przekręciłam głowę w stronę osoby siedzącej obok mnie. Była to białowłosa dziewczyna z tatuażem na szyi.
-A ty...to kto?-Zapytałam leniwie.
-Hum? Ach, tak. Witaj. Jestem Este.-Uśmiechnęła się życzliwie. Fu.-Aaaa ty...to?
-Zero.-Powiedziałam od niechcenia. Spojrzała na mnie dziwnie.
-Jakiej jesteś rasy?
-A co cię to?
-T-tylko pytam...
-Ludźkiej.-Powiedziałam swoją nazwą.
-L-ludźkiej?
-Człek, ludź...uh...
-Aaaa przepraszam.-Zaśmiała się.-Skąd jesteś? Słyszałam, że jesteś nowa.
-Straszsznie dużo gadasz.-Powiedziałam przeciągając pierwsze słowo.
-W-wybacz....a ty za to strasznie mało.
-Ale ja nie przeproszę...-Wstałam i zaczęłam iść przed siebie.
<Co dalej Este?>

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Od Zero

-Szary,szary,szary,szary! Wszędzie kolor ten widzę.-Szłam po ciemnej uliczce nucąc sobie pod nosem melodyjkę. Za sobą ciągnęłam ogromny młot ubrudzony szarą mazią.-Jak to dobrze, że nie muszę oglądać tej okropnej czerwieni. Chyba się ze mną zgodzisz? NIGDY! Przyznaj, że też go nie lubisz...czerwień na twoich...rodzicach. Ahahahahahahahahahahahahah! PRZESTAŃ! Hum?-Poczułam łzy na policzkach. Dotknęłam je ręką i gwałtownie się zaśmiałam.-Więc teraz płaczesz...wkrótce nie będziesz mogła się nawet odezwać! To tylko kwestia czasu, aż stracisz siły na tyle, by po prostu siedzieć w "zamknięciu" na środku swojej podświadomości. Niestety, aby cię chronić, te kroki są ko-niecz-ne.-Wypowiedziałam ostatnie słowo wymachując przed sobą palcem wskazującym, po czum zachichotałam. Przerzuciłam młot przez ramię i szłam dalej wypatrując mojego następnego celu. Po chwili jednak się zatrzymałam nieco zdenerwowana.-Przestań mi mieszać w moich...zachciankach? IDŹ DO SZKOŁY, MOŻE TAM CIĘ NAPROSTUJĄ! Ahahahahahhahahahahahahahahahahah! Do szkoły?! Zgłupiałaś? Chociaż...interesujące by było pobawić się z grupką ludzi...jak z twoją przyjaciółką...kurde znowu ryczysz? Wezmą mnie za beksę! Dobrze, pójdę na to, ale nie rycz...to wnerwiające...-Spojrzałam w bok. Przede mną roztaczało się zbocze górki prowadzące do lasu. Hum.-Słyszałam, że niedaleko jest magiczna szkoła. Jestem co prawda zwykłym człowiekiem, ale może po drodze coś wymyślę...nauka magii...to może być coś! Mam pomysł!
-Kiciu kiciukiciukiciukiciu! Gdzie jesteś? Potrzebuję twojej pomocy! Chciałabym nauczyć się twojej magii!-Chodziłam po zakręconym lesie szukając kota. Nie był to oczywiście zwykły kot, a kot z Cheshire. Po jakimś czasie wypatrzyłam jego podstępny uśmiech. Stanęłam tuż przed nim i odpowiedziałam mu tym samym wyrazem twarzy. Utargowałam z nim kilka jego magicznych lekcji, a po nauce ruszyłam do szkoły. Cóż. Dobra zabawa wymaga wielu przygotowań. Mam nadzieję, że będzie warto. A może znajdę kogoś równie pokręconego, co ja? Huh.
-NIE WAŻ SIĘ COKOLWIEK IM ZROBIĆ! Ja? Zrobić? Nie przesadzaj...tylko się z nimi...pobawię. Zresztą i tak straciłaś kontrolę i przeszkadzałaś mi już w zbyt wielu morderstwach, gdy miałaś jeszcze moc. Ale teraz, możesz tylko od czasu do czasu zabrzmieć mi w głowie lub wypowiedzieć coś moimi ustami. Nie wiele ci to da, bo żebyś ich ostrzegła, nie dopuszczę.