-Hum jest tu tak jakby...wesoło? Bleeeee.-Powiedziałam oglądając moją nową szkołę. Poszłam do swojego mieszkania i rozejrzałam się po nim. Kolorowo...dobrze, że słabo widzę kolory. Zeszłam na dół. Zastałam tam jakiegoś dziwnego chłopaka. Był uroczo uśmiechnięty...zaraz się porzygam. Wręczył mi czerwoną różę i powiedział, że wita w szkole. Spojrzałam na kwiatka, później na niego. Rzuciłam chwasta na ziemię mówiąc:
-Nie-na-widzę-Stanęłam na kwiecie stopą i zaczęłam nią kręcić.-Czer-wo-ne-go.-Spojrzałam na zbitego z tropu chłopaka i wyminęłam go. Poszłam się przejść. Po jakimś czasie jednak usiadłam na trawie i dałam promykom słońca ogrzewać moją białą skórę. Nawet "skamieniałe serca" lubią czasami promienie słońca. Po chwili jednak poczułam, że nie siedzę tu sama. Ktoś się do mnie dosiadł. Lekko zdenerwowana wścibskością ludzką, powoli przekręciłam głowę w stronę osoby siedzącej obok mnie. Była to białowłosa dziewczyna z tatuażem na szyi.
-A ty...to kto?-Zapytałam leniwie.
-Hum? Ach, tak. Witaj. Jestem Este.-Uśmiechnęła się życzliwie. Fu.-Aaaa ty...to?
-Zero.-Powiedziałam od niechcenia. Spojrzała na mnie dziwnie.
-Jakiej jesteś rasy?
-A co cię to?
-T-tylko pytam...
-Ludźkiej.-Powiedziałam swoją nazwą.
-L-ludźkiej?
-Człek, ludź...uh...
-Aaaa przepraszam.-Zaśmiała się.-Skąd jesteś? Słyszałam, że jesteś nowa.
-Straszsznie dużo gadasz.-Powiedziałam przeciągając pierwsze słowo.
-W-wybacz....a ty za to strasznie mało.
-Ale ja nie przeproszę...-Wstałam i zaczęłam iść przed siebie.
<Co dalej Este?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz