-Szary,szary,szary,szary! Wszędzie kolor ten widzę.-Szłam po ciemnej uliczce nucąc sobie pod nosem melodyjkę. Za sobą ciągnęłam ogromny młot ubrudzony szarą mazią.-Jak to dobrze, że nie muszę oglądać tej okropnej czerwieni. Chyba się ze mną zgodzisz? NIGDY! Przyznaj, że też go nie lubisz...czerwień na twoich...rodzicach. Ahahahahahahahahahahahahah! PRZESTAŃ! Hum?-Poczułam łzy na policzkach. Dotknęłam je ręką i gwałtownie się zaśmiałam.-Więc teraz płaczesz...wkrótce nie będziesz mogła się nawet odezwać! To tylko kwestia czasu, aż stracisz siły na tyle, by po prostu siedzieć w "zamknięciu" na środku swojej podświadomości. Niestety, aby cię chronić, te kroki są ko-niecz-ne.-Wypowiedziałam ostatnie słowo wymachując przed sobą palcem wskazującym, po czum zachichotałam. Przerzuciłam młot przez ramię i szłam dalej wypatrując mojego następnego celu. Po chwili jednak się zatrzymałam nieco zdenerwowana.-Przestań mi mieszać w moich...zachciankach? IDŹ DO SZKOŁY, MOŻE TAM CIĘ NAPROSTUJĄ! Ahahahahahhahahahahahahahahahahah! Do szkoły?! Zgłupiałaś? Chociaż...interesujące by było pobawić się z grupką ludzi...jak z twoją przyjaciółką...kurde znowu ryczysz? Wezmą mnie za beksę! Dobrze, pójdę na to, ale nie rycz...to wnerwiające...-Spojrzałam w bok. Przede mną roztaczało się zbocze górki prowadzące do lasu. Hum.-Słyszałam, że niedaleko jest magiczna szkoła. Jestem co prawda zwykłym człowiekiem, ale może po drodze coś wymyślę...nauka magii...to może być coś! Mam pomysł!
-Kiciu kiciukiciukiciukiciu! Gdzie jesteś? Potrzebuję twojej pomocy! Chciałabym nauczyć się twojej magii!-Chodziłam po zakręconym lesie szukając kota. Nie był to oczywiście zwykły kot, a kot z Cheshire. Po jakimś czasie wypatrzyłam jego podstępny uśmiech. Stanęłam tuż przed nim i odpowiedziałam mu tym samym wyrazem twarzy. Utargowałam z nim kilka jego magicznych lekcji, a po nauce ruszyłam do szkoły. Cóż. Dobra zabawa wymaga wielu przygotowań. Mam nadzieję, że będzie warto. A może znajdę kogoś równie pokręconego, co ja? Huh.
-NIE WAŻ SIĘ COKOLWIEK IM ZROBIĆ! Ja? Zrobić? Nie przesadzaj...tylko się z nimi...pobawię. Zresztą i tak straciłaś kontrolę i przeszkadzałaś mi już w zbyt wielu morderstwach, gdy miałaś jeszcze moc. Ale teraz, możesz tylko od czasu do czasu zabrzmieć mi w głowie lub wypowiedzieć coś moimi ustami. Nie wiele ci to da, bo żebyś ich ostrzegła, nie dopuszczę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz