Zdziwiło mnie zachowanie dziewczyny. Była tak jakby...tajemnicza? Roztaczała wokół siebie dziwną aurę. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Siedziałam tak jeszcze do końca przerwy i ruszyłam na lekcje.
Po kolejnym męczącym dniu w szkole, poszłam do domu i padłam na łóżko.-Hmmm...śmieszna dziewczyna.-Uśmiechnęłam się do siebie.-Ciekawe, czy na prawdę ma taką cerę, czy to makijaż...zaintrygowała mnie...i jeszcze to imię...może ma jakiś związek z moim ojcem? Ale...hum...jest człowiekiem...a może skłamała? Ma ostre zęby...na oko. Jutro z nią pogadam. Spróbuję się z nią zaprzyjaźnić.
Następnego dnia, odnalazłam Zero. Okazało się, że kilka lekcji mamy w tej samej klasie, więc bez wahania zaproponowałam jej siedzenie razem. Bez entuzjazmu rzuciła "jak chcesz" i padła na krzesło. Usiadłam obok niej i przypatrywałam jej się ukradkiem. Zazwyczaj nie słuchała na lekcjach, tylko bawiła się czymś lub spała. Nie zwracała na mnie uwagi, więc mogłam obserwować jej ruchy i twarz. To...nie wyglądało na makijaż. Raczej jak prawdziwe plamy skórne. Jednak nie wyglądała też na chorą. Dziwne. Zauważyłam też, że nie mogę czytać jej w myślach. Kiedy próbuję, słyszę straszny mętlik podobny do odgłosów wydawanych przez zepsute radio. W końcu Zero się odezwała:
<Co powiedziałaś Zero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz