-Więc czyja?!-Krzyknęłam odwracając się.-To on Cię zostawił, czyż nie? Nie wiem co stało się tym wszystkim smokom! Nie wnikam czy to ich, czy nie ich wina! Nawet nie myślę nad tym gdzie mogą być! Chcę...ja tylko chcę...-Zaczęłam szeptać. Opadłam na kolana i zaczęłam płakać zakrywając dłońmi oczy.-Chcę normalnie żyć...bez smutku...bez problemów...j-ja...chcę stąd uciec...j-jako kot byłam na prawdę szczęśliwa...moja pamięć...powoli nikła...stawałam się normalnym kotem...czy nie mogę być szczęśliwa jako kot? Później...kiedy przyszedłeś...wszystko powróciło...wszystkie wspomnienia, w których był też smutek...ale i szczęście. Szczęście, że Cię widzę...jednak...myślałam, że Cię znam, a ty za każdym razem, gdy znów tak myślę, dajesz mi do zrozumienia, że wciąż się mylę...nie chcę tak żyć...nie jestem Ci potrebna...i...-Zaczęłam wstawać i mówić normalnie.-I chcę pomóc Tarumi...by również była szczęśliwa...jeśli wszystko pójdzie dobrze...może nie tylko ona zazna szczęścia, ale i wszyscy...smoczy...zabójcy...-Otarłam łzy, postawiłam uszy i znów ruszyłam w stronę domu. Uczucie pustki przytłaczało coraz bardziej...
<Co dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz