Z samego rana udałem się na szybki spacer po ogrodzie...
- Witaj...-powidział Reiji... Nie nawidziłem gościa...zawsze sie podlizywał Alvaro i strasznie na niego leciał...
- Czego...?
- Słyszałem,że masz na oku jakąś kobitę...hi hi hi...-zaśmiał się gejowslkim śmiechem takim, że aż mi się zrobiło niedobrze...
-...- nic już na to nie odpowiedziałem i poprostu otrzedłem
- Pozdrów odemnie Alvaro...mrrr...
- Fu...-pomyślałem odchodząc
Kiedy znalazłem się w internacie... spotkałem Kujaku
- Hej-powiedziałem dając piątkę
- Siema...-powiedział odwzajemniając ruch ręką- Widziałem cię i Reijiego... jak ty możesz z nim gadać ?
- Ech sam nie wiem... i tak go olewam...
- Uważaj bo się w tobie zakocha...hahahahhaah
- Nawet tak nie żartuj- uśmiechnęłem się lekko- Dobra ja spadam...
- Spoko... do zoba na kolacji...
- No nara...-odparłem i udałem się po schodach w górę do swego pokoju.
Otworzyłem drzwi i rzuciłem sie na kanapę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz