- Hmm?- zdziwił się Haru
- Mój brat Roy on ulecza to jego moc - uśmiechnęłam się
- Jak chcesz go teraz znaleść?
- Poprostu zadzwonie do niego...chodzicie do mnie...Anabell...-chłopak opósicił głowę
- Pomożesz mi-uśmiechnęłam się
- J-ja-ja mam ci pomóc ?
- Tak...Weźmiesz Osheego pod rękę ?
- Jasne...-powiedział
- Ty Haru weś Catelyn a ja pomogę Anabellowi z Osheem
- Ok...
***
W domu...
Po telefonie czakliśmy z pół godziny na Roy'a wyglądał dużo inaczej niż go zapamiętałam...przerusł mnie i nawet był wyszszy od Osheego co dopiero od Haru...
- Hej..-uśmiechnąl sie
- Witaj...-rzuciałam sie mu na szyję a potem schodząc spojrzałam do góry uśmiechnełam się i powiedziałam- Urusłeś...
- Troche...a gdzie jest ona ?
- Na kanapie...- kiedy Roy zdjął kaptur zobaczyłam uszy...- Co ci się stało?
- A bawiłem się miksturami no i zostałem neko...heh..-uśmiechnął się
- I co dobrze ci z tym ? -spytałam Roy'a kiedy przygotowywał bandarze mikstury i reszte sprzętu.
- Tak specalnie to zrobiłem...-uśmiechnął się i zaczłął leczenie- Wiesz jak tam z ojcem ?
- Nie nie miałem z nim żadnego kontaktu.
- Rozumiem...-powiedział trochę rozkojarzony- Ok...teraz musicie się odsunąć a najlepiej wyjść z pokoju...
- Nie ma sprawy...-wtedy wszyscy wyszli a w pokoju został tylko Roy i Cat...
(Co dalej Cat?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz