Nie chciałem by już dalej płakała...jej zapach odepchnąłem ją... i cofnąłem się.
-Coś się stało?-zapytała podchodząc do mnie.
- Poczekajmy z tą rozmową do rana...-spojrzałem na księżyc w pełni...-Idzi już...idzi do hotelu...-powiedziałem a ona stała jak wryta. Nie zwracając uwagi że ona dalej tu stoi zaczęłem kontynułować moją kolację...zdarłem kobiecie twarz...zjadłem ją...oczy...język...wątrobę...i wszystkie inne...
- Co ty tu dalej robisz...
- Potym czasie nie zostawię cie...- powiedziała z odruchem wymiotnym widząc mnie trzymającego jelito...
- Proszę...-powiedziałem ledwo powstrzymując mój instynkt mordercy
(Co dalej Shiro?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz