Cały czas jadłem a ona stała na straży i pilonwała czy nikt nie idzie...
Nagle powiedziała:
- Grey...
- Hmm?- zapytałem nie odrywając sie od jedzenia
- Mamy towarzystwo...-szepneła.
Odwróciłem się i zobaczyłem trzy ghole.
- Znowu najlepsze masz żarcie...ehehhehhe-powiedział jeden ten na przodzie
- Zamknij sie i zabierz się do roboty...-powiedział po jego lewej
- No właśnie hihihihi-powiedziała dziewczyna (ghol)
- Shiro cofnij sie...-wyszeptałem do Shiro ona powili się wycofała za mnie
- Zdradziłeś jej naszą tajemnice...czemu już nie jest martwa ?!
- To nie jest jedzenie !
- Czyżby ?...Ostatnio zjadłaś taką jak ona...Hmmm zauwałżyłem że wolisz mięso kobiet...
-...-nie odezwałem się
- Hihihi...-zaśmiała się- Aż stacił mowe- powiedziała i rzuciła się na mnie. Za nią ruszył przywódca...
Bójka między mną i kobietą trwała kródko...za to przywódca nie dawał sobie dmuchać w kasze jego pazur nie raz mnie skaleczył...ale i jego wykończyłem...mięso gholi nie smakowało mi więc nawet nie zlizałem z siebie ich krwi. Tylko wytarłem ręką i strzepałem z mej dłoni resztki krwi... Kiedy spojrzałem się porsto zobaczyłem jeszcze jednego ghola nie był chętny do walki...
- A ty ? Ty też ?- Nie ja mam swoją przegryzkę...-powiedział z uśmiechem odwracając sie i wybychając do przodu małą dziewczynkę... podniusł ją tak jak ja Shiro i wyjął zza płaszcza nóż przyłożył do ręki za którą trzymał dziewczynkę i spojrzał się na mnie...
W tym momęcie zrozumiałem że on nie jest gholem to był podstęp chciał mnie zwabić krwią...
-Puść ją !-krzyknęłem
-Daj mi neko...-spojrzał się na Shiro
- Nigdy !!!
- To Mira porzegnaj się ze swoją rączką...-zwrócił się z sztańskim uśmiechem do dziewczynki... I przyłorzył nóż do ręki dziewczynki... Nie mogłem już dłużej na to patrzeć podbiegłem do waceta i rzuciłem się na niego dziewczyna wyślizgnęla sie z jego rąk a ja jednym ruchem ręki skręciłem mu kark... dziewczynka na pół siedząco patrzyła sie na mnie...
- Kim pan jest?- wyszeptała...
- Nie ważne...A ty kim jesteś ? -powiedziałem i wziąłem dziewczynkę na ręce podnosząc się sam z ziemi i zanosząc ją tam do Shiro.
- Ja jestem Miro...
- Ja jestem Grey...
- A ja jestem Shiro...
- Gdzie twoi rodzice ?
- Zabili mi ich...
-Kto ?-zapytała Shiro
- Ghole?-zapytałem
- Tak...
- Przykro mi -powiedziła Shiro - Nie masz już nikogo ?
Dziewczynka otworzyła usta i już chciała coś powiedzieć kiedy przytuliłem ją i powiedziałem...
-Masz nas nie bedziesz sama...-wyszeptałem
Dziewczynka zarzuciła swoje małe rączki na moją szyję i wtuliła się we mnie..
- Musisz mi pomóc...
- W czym ? -powiedziałem spoglądając jej w oczy
- Mój brat...
- Masz brata? -zdziwiła się Shiro
- Tak... zgubiłam się...a on mnie nie może teraz znaleść...
- Nie chcę cię martwić wiesz że on może...-nie pozwoliła mi dokończyć
- Wiem...i wiem też kim jesteś...więc wiem że możesz go spróbowac odnaleść za pomocą jego zapachu...
- Ale skąd ty chcesz wziąść jego zapach?-zdziwiła sie Shiro- To jego branzoletka...-powiedziała pokazując zjerzdżającą jej z rączki brązową rzemykową branzoletkę ...
- Powąchaj ją..-zwróciła się do mnie
Powąchałem ją...miała dziwny specyficzny zapach odrazu wyczułem gdzie jest chłopak...
- Skocz mi na barana...-kucnąłem dziewczynka wziadła na moje ramiona niczym na jakiegoś kucyka...podnosząc się zwróciłem się do Shiro...- Spróbuj dotrzymać mi kroku a nikt nas nie zaówarzy..-dziewczyna przytaknęła głową ...
Ruszyliśmy...
Zapach doprowadził nas do Steet 113...
-Dziwnie tu jakoś...-wyszeptała Shiro...złapała mnie za rękę...zacisnąłem dłoń by nie móc jej póścić...
- Tam !!!-krzyknęła Miro wskazując pudła przy których leżał chłopak... był zakrwiony i pobity podbiegnąłem... zdjąłem Miro z pleców ona podeszła do brata a on otworzył lekko oczy...
- Znal-lazłaś mn-nie...-wyksztusił razem z krwią...
- Jak ci na imię ?-zapytała Shiro kucuając przy chłopcu
- Mam na imię Max...-powiedział
- Dobra wracamy do domu-powiedziałem -Shiro weś Miro ja wezmę Max'a...
- Dobrze...
***
Moje mieszkanie znajdowało się nieopodal parku więc każdego ranka wychodziły ze mną i z Shiro na "rodzinne" spacery.
(Co dalej?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz