czwartek, 13 sierpnia 2015

Od Catelyn CD Oshee

Wpadałam do wielkiego dołu. Leciałam i leciałam, aż w końcu upadłam na ostre kamienie. Ból rozrywał moje ciało, a poranione nogi pulsowały. Nie mogłam zamienić się w kota, więc ucieczka przez małą szczelinę, którą dojrzałam odpadała. Musiałam iść dalej. Kiedy doszłam do wąskiego korytarza, przeleciało przeze mnie miliony małych igiełek, a na końcu, jedna z nich wbiła mi się w czoło...
Obudziłam się tak, jakby wróciło we mnie życiem- z otwartymi oczami i ciężkim oddechem próbującym złapać jak najwięcej powietrza. Wokół było ciemno, ale gdzieś w korytarzu słyszałam cichą muzykę i efekty specjalne. Po chwili dźwięki przerwał krzyk i nastała cisza. Śmiech i płacz. Uśmiechnęłam się cicho do siebie-oglądają horror. Ile ja spałam?-Zapytałam sama siebie i spojrzałam na zegarek. Była godzina 5 rano.-Kilka godzin...a wciąż brzuch mnie boli jakbym miała nową wentylację...-Z obawą odsunęłam kołdrę. Na brzuchu miałam zakrwawiony opatrunek. Musiał być jednak niedawno zmieniany. Zdjęłam go i zobaczyłam misternie zrobiony zespół szmatek leczniczych tak, by w pewien sposób tamowały krwawienie i uciskały ranę. Było też kilka szwów. Przywykłam do takich ran. Na moim pustkowiu czasami zdarzali się czarodzieje pragnący tylko jednego lub po prostu broniące się zwierzęta, które niestety musiały skończyć na moim talerzu.
Chwyciłam leżące obok bandaże i zawinęłam je na miejsce starego. Leżałam jeszcze chwilę na łóżku, ale nie mogąc zasnąć, postanowiłam złożyć wizytę zakochanym. Z czołgałam się więc z łóżka i na czworaka poszłam do pokoju, w którym słychać było dźwięki. Stanęłam chwiejnie na nogach, gdy zobaczyłam ich leżących obok siebie na łóżku w pozycji półsiedzącej. Este spała na ramieniu Haru, a ten oparł głowę o jej. Na kolanach mieli krzywo trzymającą się miskę z końcówką popcornu. W telewizorze leciała jakaś pełna napięcia scena. Zachichotałam, wyłączyłam telewizor, przykryłam ich kocem i "w nagrodę" wzięłam popcorn. Po co ma się marnować? Zagryzając małe pozostałości pyszności poszłam do kuchni i zaczęłam robić pancake. Przygotowałam syrop klonowy i ewentualną bitą śmietanę. Kiedy wszystko było gotowe, była mniej więcej godzina 7. Wtedy poczułam się senna. Ta rana jednak wiele mi utrudniała i męczyła. Zasnęłam więc na kanapie nim się zorientowałam.
Po jakimś czasie usłyszałam jeszcze głos Haru:
-Głupia, nie powinna była się ruszać z taką raną.-I całkowicie odpłynęłam.
<Co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz