sobota, 15 sierpnia 2015

Od Shiro CD Greya

Wypuściłam swojego konia. W mojej postaci na nic mi się nie zda. Kiedy nastała noc, wyszłam z domu i wdrapałam się na dach. Spojrzałam na otaczającą mnie czerń...na księżyc. Jako człowiek i tak byłam nieprzydatna. Jako kot, chyba jestem lepsza...nawet jeśli nadal jestem bezbronna, to mogę się przydać...jako przytulanka.-Prychnęłam. To bez sensu. Jako kot jestem jeszcze bardziej kłopotliwa. \Wtedy zobaczyłam jak do domu ktoś się włamuje. Po cichu i bezszelestnie nie budząc nikogo...czy to dla tego chcieli się mnie pozbyć? Żebym nie obudziła się słysząc mały szelest? Ale dlaczego atakują dopiero teraz? Wbiegłam do mieszkania nie zwracając na siebie uwagi. Grey już się obudził...jednak za późno. Mimo to, zauważył mnie i schował za sobą. Oni mieli już dzieciaki.
-Oddaj kota. Miała tu nie wracać!-Krzyknął jeden.
-NIGDY!-Powiedział Grey.
-Oddaj ją, albo nigdy nie zobaczycie swoich dzieciaków...i tak należą do nas.-Jeden z nich zachichotał. Uderzył Miro. Tęczówki w moich oczach się zwężały. Zakryłam łapami pyszczek. Miauknęłam. Chciałam dać znak Greyowi, żeby mnie oddał. On chyba to zrozumiał, ale powiedział tylko:
-Nie.-I rzucił się na mężczyzn. Oni zaśmiali się i rzucili na jego czoło runę. Skrypt. Ten, który to rzucił, powiedział cicho:
-Ból.-Grey zaczął zwijać się z bólu. Facet ciągle powtarzał to słowo, a Greya wciąż coraz bardziej bolało. Poczułam nagły przypływ smutku i nienawiści. Wtedy znalazłam się w miejscu, w którym nie było niczego...pustce. Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam...drugą...mnie?
-Witaj.-Powiedziała z szyderczym śmiechem.
-K-kim jesteś?
-Tobą. Twoją kocią naturą. Naturą, którą posiadają wszystkie neko, ale nie wiele ją odnalazło, ba nawet niewiele o niej wie. Obudziłaś właśnie swoją. Obudziłaś mnie, aby uratować swoją rodzinę. Pytam tylko-czy przyjmiesz swoją mroczną stronę do siebie? Kiedy to zrobisz, nie będzie odwrotu.
-To jest jedyny sposób, aby uratować moją rodzinę?
-Nawet gdyby był, powiedziałabym, że ten jest jedynym.
-Dobrze więc. Przyjmę Cię do siebie.-Powiedziałam i znalazłam się znów tam, gdzie byłam, a oni wyglądali jakby na chwilę zastygli i obudzili się w tym samym momencie, co ja. Innymi słowy, wszystko wyglądało tak samo,  jak kiedy znalazłam się w nicości. Poza moim wyglądem, o czym zorientowałam się jak zobaczyłam wzrok moich dzieci wbity we mnie. Spojrzałam na moje ręce, w przeciwieństwie do tej, którą widziałam w nicości, były czyste, ale patyk wciąż w nich siedział zamknięty i owinięty moimi palcami. Wstałam. Przez myśl przeszło mi pytanie-Czy ona jest aż tak silna, że złamała pieczęć spoczywającą na moich przemianach?-Nie znajdę jednak odpowiedzi dopóki nie skończę walczyć i nie powrócę do mojej zwyczajnej postaci. Ruszyłam więc na mężczyznę, który zadawał ból mojemu ukochanemu. On pierwszy zapłaci, najwyższą cenę. W tym momencie straciłam kontrolę. Nie wiedziałam, że ona będzie ją przejmować podczas walki. Człowiek, na którego pierwszego się rzuciłam nie żył, później zginął ten, który uderzył moje dziecko. Następni byli tylko mocno pokiereszowani. Nie chciałam ich zabijać, ale moja zła natura tak chciała, a ja nie miałam wiele do gadania. Gdy wróciłam do swojej normalnej postaci wciąż miałam krew na rękach. Upadłam na kolana wciąż wbijając wzrok w krew nienależącą do mnie. Byłam przerażona...zabiłam dwóch ludzi...głęboko oddychałam, ale nie mogłam się opanować. Wtedy na moją lewą rękę, Grey położył swoją dłoń i powiedział:
<Co powiedziałeś Grey?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz