-Jak żyjesz?-Zaśmiał się rozwiązując bandaż.
-Całkiem nieźle...w sumie, to wiem co się kroi między Tobą i Mirror...powinieneś do niej pójść.- Zaśmiałam się i zakaszlałam krwią. Zaczął leczyć. Od razu poczułam się lepiej. Nie odezwał się więcej niż to, że po leczeniu powiedział:
-Nie udało mi się całkowicie uleczyć rany, ale nie będzie Ci już zagrażać wykrwawienie, ale na miłość boską, słuchaj co mówi Haru. Kuruj się, albo zostaniesz kaleką.-Westchnął i wyszedł. Na chwilę stanął w drzwiach, jakby jeszcze o czymś myślał, podziękowałam mu wytrącając go z zamyślenia. On skinął głową i wyszedł.
<Co dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz