-Wszyscy u was są ranni? Jejku...przeprowadźcie się tu...tutaj ciężko być zaatakowanym przez kogoś.
-Słuchaj, znasz to miejsce lepiej niż ktokolwiek inny. Jak się stąd wydostać?
-Hmm...spakuję rzeczy i możemy iść.
-Tylko szybko...proszę.
-Jasne. Biorę tylko prowiant i leki.
-A ciuchy?
-Mam tylko te.-Zaśmiałam się.
-A-a co jak się wybrudzą...
-Piorę je regularnie. Kiedy schną, chodzę ubrana w liście...a czy to ważne? Nigdy nie ma tu ludzi...nie ważne. Chodź.
<Co dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz