Kiedy zobaczyłam Greya w drzwiach, spanikowana schowałam się za kanapę.Gertruda zauważyła to i spojrzała na mnie pytająco
-Cantino?-Zapytała. Nie odpowiedziałam. Grey powiedział jej, że jestem jego kotem i szukał mnie bardzo długo. Wytłumaczył Gertrudzie jak ważna jestem dla niego, aż staruszka ze smutkiem oddała mnie jemu. Dla mnie to też było ciężkie. Mimo iż była dziwna, bardzo ją polubiłam. Grey wziął mnie na ręce. Po raz ostatni spojrzałam na Gertrudę zamykającą za sobą drzwi. Kiedy weszliśmy do lasu wróżek, Grey mnie postawił na ziemi. Tak bardzo się zmienił. Szczęśliwy spojrzał na mnie.
-Możesz już się odmienić...-Powiedział. Powoli przemieniłam się w człowieka. Kiedy to zrobiłam, zobaczyłam, że jest cały czerwony i patrzył przez palce. Zdziwiona spojrzałam na niego. Dopiero wtedy ogarnęłam, że nie mam na sobie ubrań...w końcu nie przemieniałam się od dobrych kilku lat. Cała czerwona chwyciłam jakiś wielki liść i wycięłam z niego ubranie. Kiedy babcia wychodziła z domu, musiałam się czymś zająć, więc byłam w tym dobra.
-D-dlaczego mnie szukałeś?-Zapytałam w końcu.-M-myślałam, że mnie nienawidzisz...-Nadal miałam na sobie obrożę i smycz. Grey patrzył w ziemię. Wyglądał, jakby nie wiedział co powiedzieć. Ja czułam to samo. Nastała niezręczna cisza.
<Co dalej Grey?>


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz