piątek, 13 lutego 2015

Od Catelyn

Dzieciaki z podstawówki goniły mnie z kamieniami. Przybrałam postać kota i zaczęłam czym prędzej u ciekać. Niektóre pociski mnie trafiały sprawiając mi okropny ból. W końcu dobiegłam do drzewa i sycząc i warcząc wskoczyłam na nie. Wciąż najeżona chodziłam w te i weftę po gałęzi. Atak nie ustępował. W końcu, jeden z kamieni uderzył mnie do krwi, a grad pocisków, który po nim nastąpił, pogorszył sprawę tworząc pełno siniaków i ran. Wskoczyłam wyżej i na jednej z gałęzi czekałam, aż dzieciaki odejdą. Kiedy się znudziły i pobiegły na lekcję, przybrałam postać człowieka i zaczęłam wylizywać rany. Wcale nie podobał mi się ten świat...wtedy zaczął padać deszcz. Najeżyłam się i pobiegłam pod jakiś most. Skuliłam się próbując się jakoś ogrzać i w tej pozycji zasnęłam...
"Co ja tu jeszcze robię?". Zapytałam sama siebie, kiedy rano się obudziłam. Mój plecak z lekami i prowiantem został ukradziony przez te małe diabły. Co ja im zrobiłam? Kiedy pod mostem upolowałam jakiegoś szczura kanałowego, nie wiedziałam co robić. Kichnęłam. "Super, jeszcze się zaziębiłam". Wtedy, usłyszałam czyjeś kroki.
<Co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz