Kiedy wybiegłem z domu, nie wiedziałem co robić. Wtedy zobaczyłem przechodzącą obok Mirror. Co prawda się nie przyjaźnimy, słyszałem o niej trochę.
-Hej. M-Mirror tak?-Jej wilk spojrzał na mnie, po czym na Mirror wydając ledwie słyszalne dźwięki.
-Ech, za chwilę.-Powiedziała do wilka i zwróciła się do mnie.-Cześć. Tak. A ty...to kto?
-Jestem Haru. Słyszałem, że jesteś smoczym zabójcą...
-Może...
-Proszę...wskaż mi, dokąd udał się pewien wampir...
-Hmm...jak dawno pił krew?
-Nie jestem pewien.
-Rozumiem.-Mirror wzięła głęboki wdech, chwilę pomyślała i wskazała kierunek.-Tamtędy czuję wampirzy odór...jednak nie jestem na 100% pewna.
-Dziękuję. Jestem twoim dłużnikiem.-Powiedziałem i pobiegłem. Nie biegłem długo, kiedy zobaczyłem Anabella. Leżał na brzuchu na drzewie wymachując zgiętymi w kolanach nogami.
-Proszę proszę...sprytny jesteś...prosić smoczego pomiota o drogę...
-Gdzie dzieci?-Zapytałem wnerwiony ściskając moją kosę.
-Hmmmm...-Pstryknął palcami i obok niego pokazały się lewitujące dzieci związane ze sobą. Shiro płakała, a G próbował ją pocieszyć. To był obraz z jakiegoś miejsca.
-Gdzie oni są?!-Krzyknąłem.
-Może ci powiem, może nie...pragnę zemsty, a dzieci, wasze drogocenne dzieci są najlepszym materiałem.-Zobaczyłem jak do nich zbliża się jakiś wampir. Przeciąłem kosą wizję i zamachnąłem się w stronę Anabell. Zatrzymał jedną ręką mój ruch mówiąc ironicznie i z uśmiechem "Ała". Walczyliśmy jakiś czas, aż zobaczyłem wejście do jakiejś jaskini. Pomyślałem, że to tu. Ogłuszyłem wampira i pobiegłem do dzieci. Kiedy wbiegłem do jaskini, wampir był już blisko G. Przeciąłem mu głowę i uwolniłem dzieci.
<Co dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz