- Dobranoc...-powiedziałam...chłopak jak na moją komendę zasną...
Mijały sekundy,minuty,godziny...a północ zbliżała się wielkimi krokami...
Kiedy do północy została jedna minuta wyszeptałam Haru do ucha takie słowa :"Przepraszam...za wszystko co się stanie"-z oka poleciała mi łza...a następnie poczułam jak kolor moich oczu zmienił kolor na świecący się intensywny czerwony...jak moje kły ciągną pragnienie...jak mój tatuaż zaczyna mi pulsować ...prawdopodobnie zaczyna świecić tak jak u mojego taty...nie umiałam tego poznać...Wybiegłam z pokoju Haru i wbiegłam do pokoju Allena...Podeszłam do jego łóżka i zaczęłam go budzić by przekazać mu ważną wiadomość...
- Allen,Allen wstawaj!-krzyczałam szeptem by nie zbudzić Haru....chłopak kiedy otworzył oczy lekko się wystraszył i powiedział :
- C-co ?
- Kiedy wyjdę nie wolno ci wypuścić z domu Haru choćby nie wiem co jasne ?
- J-jasne...-powiedział...ja otworzyłam okno i wyskoczyłam przez nie tym samym budząc Haru...
Ja pobiegłam...minęłam kilka przecznic w pewnym momencie spadłam na kolana i z bólu i pragnienia zaczęłam krzyczeć...Nie chciałam skrzywdzić nikogo...Po krótkim czasie lekko podniosłam głowę...i zobaczyłam małego chłopca o niebieskich włosach...miał on jakieś 10-11 lat....
- Coś się stało ?-spytał podchodząc do mnie
- ODEJDŹ !!!-krzyknęłam
- Jak mogę ci pomóc ?
- IDŹ SOBIE !
- Ale ja chcę ci pomóc...
- ŻYCIE CI NIE MIŁE !
- Wiem kim jesteś...-powiedział kucając do mnie i biorąc kamień do ręki
- Odejdź...-woń krwi była coraz mocniejsza
- ...-chłopak nie odpowiedział i rozciął sobie rękę od nadgarstka do ramienia...- Proszę zrób to dla mnie...
- Czemu tego chcesz...-powiedziałam powstrzymując pragnienie
- Chce być taki jak ty...Nie mam rodziny...Ty byś była moją mamą...-w tym momencie chłopiec wziął palcem przejechał sobie po ręce która była cała od krwi...i pojechał mi palcem po ustach...mój instynkt przeją kontrolę wbiłam kły w rękę chłopca...spojrzałam się na niego a on płakał ale z uśmiechem...kiedy już puszczałam...Haru zobaczył mnie...a ja zobaczyłam go...on wiedział,że jak już raz się napiję już tak zostanie na zawsze...zawsze będę musiała pić krew...chłopiec spojrzał się na mnie...a ja zobaczyłam jego oczy...były to oczy smoczego zabójcy...złapałam go za rękę...- Narobiłem ci kłopotów ?
- Nie...-powiedziałam zaciskając zęby
- Przepraszam...
- Nie przepraszaj -kucnęłam do chłopca i spojrzałam mu głęboko w oczy...on puścił moją rękę i zawiesił mi się na szyi...mówiąc mi do ucha...
"Chciałem mieć taką mamę"ja nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam...kiedy uścisk się zakończył ja spytałam :
- Jak masz na imię ?
- G...G Dragon...
- Jesteś smoczym zabójcą ?
- Chyba...nie wiem...-powiedział...ja wstałam i złapałam go za rękę...
(Co dalej Haru ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz