sobota, 14 lutego 2015

Od Catelyn CD Oshee

Kiedy zobaczyłam nieznajomego wskoczyłam na niego od tyłu wbijając mi pazurki w plecy.
-AŁA!-Krzyknął. Cały czas siedziałam na jego plecach najeżona.
-Ktoś ty?-Zapytałam.
-Jestem przyjacielem Este...
-A nie wrogiem?
-Czy ja wyglądam jakbym się skradał czy coś w tym stylu...zazwyczaj wrogowie tak robią, gdy chcą zrobić komuś krzywdę...
-Hmm...twoje argumenty są mocne.-Zeszłam z niego  i usiadłam jak kot obok niego. On wstał gładząc obolałe plecy. Spojrzał na mnie dziwnie.
-Niewiele trzeba było, aby cię przekonać.-Szepnął i się zaśmiał.-A ty, kim jesteś?-Zwrócił się do mnie.
-Jestem przyjaciółką Este...
-A dlaczego jesteś cała w ranach?
-Zaatakował mnie pies.-Wstałam na obie nogi. Chłopak zaśmiał się.
-Rzeczywiście jesteś kotem, ale żeby aż tak?-Powiedział biorąc napój z lodówki.-A więc stereotypy o ludziach neko są prawdziwe.-Otworzył puszkę z gazowanym piciem i podał mi ją, po czym wziął sobie drugą i otworzył.
-C-co to?-Zapytałam wąchając to. Kichnęłam od bąbelków. Chłopak uśmiechnął się.
-Pij. Dobre.-I wziął łyka.- W sumie, jak masz na imię?
-Catelyn, a ty?
-Oshee. Miło mi.
-Mi też.-Wzięłam łyk napoju z puszki. Poczułam w ustach bąbelki i gaz i zrobiłam kółko wokół stołu w kuchni w panice, po czym wyplułam sok do zlewu. Oddychałam spanikowana.
-Co jest?
-Coś ty mi dał?-Oddałam puszkę Oshee i wzięłam butelkę mleka z lodówki. Odkręciłam zakrętkę i wzięłam kilkanaście wielkich łyków. Zadowolona odetchnęłam i pokazałam mu butelkę.
-TO, jest prawdziwym napojem...-Wtedy usłyszałam kogoś zbliżającego się do drzwi. Wykonałam ten sam ruch, co w przypadku Oshee. Najeżyłam się i na czworaka schowałam się za stół. Tym razem jednak do domu weszła Este.
<Co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz