Allen odszedł od okna. Chciał nam dać chwilę samotności.
-Este ja...kocham cię...-Wtedy usłyszałem strzał i poczułem falę powietrza, która ruszyła moje ubranie wytworzona przez pocisk. Allen stał w oknie z wyprostowaną lewą ręką w której trzymał pistolet.
-DO ŚRODKA!-Krzyknął głośno. Nie byłem pewien co robić, ale chwyciłem przestraszoną Este i zaprowadziłem do domu. Wyglądała, jakbyśmy ją porywali. Sam do końca nie wiem, czy przypadkiem nie celował w nią. Zaraz kiedy weszliśmy do domu, Allen zabarykadował drzwi. Zakrywając swoim ciałem Este stanąłem przodem do brata.
-Co się dzieje?
-Mówiłem, żebyś szybko to załatwił? Złe dusze-demony nas zlokalizowały. Prawie was dorwały.
<Co dalej Allen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz