czwartek, 12 lutego 2015

Od Mirror CD Roya

"Ufff...nie czekał na mnie. Nie mogę się z nim zaprzyjaźnić. Nie mogę się zaprzyjaźnić z nikim. Lotos mi wystarczy.".
-Nie możesz się od wszystkich izolować ze względu na swoją tajemnicę.-Powiedziała Lotos. Znałam języki zwierząt, więc porozumiewanie się z nimi nie sprawiało mi problemu.
-Mogę...jakoś do tej pory mi się to udawało.
-To, że wszyscy poprzedni ludzie, którym zaufałaś cię zawiedli, nie znaczy, że ten też. On ma inny zapach niż tamci...
-Nie kłam. Nawet ich nie wąchałaś. Poznałyśmy się w wakacje pomiędzy 3 klasą gimnazjum a 1 liceum, nie pamiętasz?
-W twoich rzeczach dalej były od nich prezenty na urodziny, albo znaki przyjaźni tak zwane...dalej był ich zapach. I tak czuję zapach innych ludzi...on pachnie inaczej.
-Ech...nos smoczego zabójcy jednak nie jest tak czuły jak wilka.
-Mraf.-Chrząknęła zadowolona.
-Ej! Czy ona gada z psem? Jakie dziwadło! Hahahahah!-To byli ci sami kolesie, których spotkaliśmy poprzednio. Uśmiechnęłam się tylko zuchwale.
-Jeszcze wam mało?-Oparłam rękę na biodrze.
-Teraz nie ma twojego rycerza na białym koniu. Nic nam nie zrobisz.
-Myślisz, że potrzebuję obrońcy?-Zaśmiałam się.
-Mogę? Dawno nie miałam takiej rozrywki.-Warknęła Lotos uśmiechnięta.
-Nie, Lotos.-Powiedziałam i odeszłam. Lotos niechętnie ruszyła za mną.
-Co za...debilka! Hahahahahahhahahaha! Twój pies też jest taki niedorozwinięty? W ogóle....-Gadali coś na moją rodzinę i Lotos. Z ust zszedł mi uśmiech. Pojawiła się wściekłość. Zatrzymałam się.
-Coś mówiliście?-Zapytałam.
-Mamy powtórzyć?-Zaśmiała się banda.
-Nie zdążycie...-Mruknęłam i ruszyłam w ich stronę. Jednego drapnęłam na pół twarzy, drugiego walnęłam w nos z pięści, a trzeciego walnęłam między nogi. Czwarty chciał mnie zajść od tyłu, ale schyliłam się i powaliłam go jednym ruchem. Pierwszego dobiłam jeszcze kopniakiem w brzuch i chwyciłam za koszulkę przysuwając jego twarz do mojej.
-Nigdy, ale to nigdy nie waż się obrażać moich bliskich w mojej obecności.-Powiedziałam.
-P-p-p-PRZEPRAAASZAAAAMMM.-Poryczał się jak małe dziecko. Puściłam go i wgniotłam jego twarz w ziemię. Kiedy odchodziłam, poczułam zapach Roya. Stał całkiem niedaleko rozmawiając z rodzeństwem. Jednak z uwagą oglądał całą akcję. Zaśmiałam się, wzięłam torbę i odeszłam.
-Jaki mam czas?
-5 sekund-Odparła Lotos.
-Nowy rekord, ale postaram się ograniczyć do 3.
<Co dalej Roy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz