Kiedy zadomowiłam się w moim mieszkaniu, założyłam bluzę, wzięłam Lotos i położyłam ją na ramieniu. Zamknęłam dom i ruszyłam do szkoły. Znów to samo. Kiedy przechodzę korytarzem znów szepty i śmiechy. Olałam to, usiadłam i założyłam słuchawki. Pogłaskałam siedzącą mi na ramieniu Bell i zamknęłam oczy zagłębiając się w muzyce. Kocham ten stan. Wtedy rozbrzmiał dzwonek. Przewróciłam oczami i zniechęcona zdjęłam słuchawki. Usiadłam w ostatniej ławce w rzędzie przy oknie i zaczęłam patrzeć za okno. Nudna lekcja szybko minęła, a ja jak zwykle byłam nieobecna. Kiedy rozbrzmiał dzwonek na długą przerwę, założyłam słuchawki, spakowałam się i podeszłam pod salę. Kiedy odłożyłam torbę, postanowiłam dać Lotos trochę pobiegać. Wyszłam na zewnątrz i postawiłam ją na trawie. Słońce tak pięknie świeci...położyłam się na trawie trzymając w ustach źdźbło trawy i słuchając muzyki. Po chwili jednak ktoś mnie znowu wyrwał z mojego świata. Otworzyłam oczy. Nade mną, zasłaniając słońce, schylał się jakiś blondyn.
-Hej, Drake zobacz! Ktoś tu leży!-Krzyknął jakby nigdy nie widział leżącej osoby. Przewróciłam oczami, zawiesiłam słuchawki na szyję i podparłam się rękami do pozycji siedzącej. Ujrzałam prawdopodobnie Drake'a stojącego niedaleko z rękami w kieszeniach. Nie był zbyt zainteresowany odkryciem blondyna.
-Ta...Roy, nie rób z siebie dziwaka...
-Nigdy dziewczyny nie widziałeś?-Zapytałam rozdrażniona.
-Haha! Wybacz.-Blondyn się uśmiechnął i podał mi rękę. Zignorowałam ją i wstałam sama.-Jestem Roy. A ty?
-...Mirror. Dlaczego mnie zaczepiłeś?
-Sam nie wiem...jako jedyna w tej szkole siedzisz sama...
-Nie siedzę sama.-W tym momencie podbiegła do mnie Lotos. Posadziłam ją na swoim ramieniu.
-Trochę dziwne miejsce na trzymanie psa...
-To nie pies. To wilk.
-Ach, rozumiem. Wybacz.
<Co dalej Roy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz