Kiedy leżałem na długiej przerwie na trawie z ręką na oczach, usłyszałem krzyk i przygniecenie. Jak oparzony zdjąłem rękę i spojrzałem na to, co wydało odgłos i mnie przygniotło. Była to białowłosa dziewczyna. Spanikowana wstała otrzepała się i cały czas przepraszała. Uśmiechnąłem się i zdjąłem z jej głowy liść.
-Nic nie szkodzi, spokojnie. Dlaczego upadłaś?
-P-potknęłam się.-Powiedziała zarumieniona.
-Nic ci się nie stało?
-Nie...miałam miękkie lądowanie.-Zaśmiała się zawstydzona. Dołączyłem.
-Chcesz się przejść?-Zapytałem po chwili.
-Okej.-Powiedziała i ruszyła przed siebie wolnym krokiem.
-Jak masz na imię?-Zapytałem.
-Jestem Este, a ty?
-Ja mam na imię Haru.
<Co dalej?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz