-Dlaczego...jak to ująć...mnie obroniłeś?
-A co? Miałem patrzeć jak się śmieją?
-Przywykłam...gdybym chciała, sama bym się obroniła...-Powiedziałam, ale mimo wszystko było mi miło. Pierwszy raz ktoś stanął w mojej obronie. Zawsze sama musiałam chronić innych i siebie. Rozmawialiśmy jeszcze trochę, aż zadzwonił dzwonek. Rozeszliśmy się do swoich klas.
<Co u ciebie Roy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz