- Czemu się śmiejesz ?-zapytał Drake
-A nic-uśmiechnąłem się
- Ile ona można....-powiedział D z niecierpliwością. Nagle aż wyją ręce z kieszeni ze zdziwienia.Nasza siostrzyczka gadała z jakimś kolesiem.On znowu schował ręce do kieszeni, a ja się tylko uśmiechnąłem.-Czego się szczerzysz?!-zapytał mnie ze złością
- Wiesz,że ona już jest prawie dorosła i może mieć chło...hihi-zacząłem się śmiać bo D spojrzał na mnie takim wzrokiem
- Cześć-powiedziała machając do chłopaka
- Hej- powiedział i założył ręce za głowę
- Kto to siostrzyczko ?-zapytałem z uśmiechem kładąc moją rękę siostrze za głowę
- A to tylko kolega z klasy.
-Powiedziałaś mu ?!-warkną Drake
-Nie! Za kogo ty mnie uważasz za zdrajczynie ?! -krzykneła
- Nie ale uważaj bo u ciebie te cechy sama wiesz kogo widać wszędzie -powiedział D
- Ok,ok...ale wiesz,że od śmiechu mnie nie powstrzymasz-powiedziała-Idziemy
- Idziemy-powiedział Drake. Ja zabrałem rękę i zacząłem iść w stronę furtki która dzieliła szkołę od jezdni.
Po chwili
-Za ile mamy autobus ?-zapytałem
- Sam nie wiem powinien już być-odparł D
-Ehh...mówiłam ,żebyście wyrobili prawko
-Ej nie marudź...-powiedział Drake
-O właśnie jedzie- powiedziałem i pokazałem głową autobus (przy tym miałem założone ręce za głową)
-Jak wrócimy do domu to wyjdziemy i pogramy w kosza ?
- Este wiesz,że ojciec będzie kazał nam robić lekcje- powiedziałem nie dając szansy Drake'owi
- Ehhh...to może innym razem...
-No...-powiedziałem wsiadając do autobusu
(A co tam u ciebie Mirror ,Lotos ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz